Śpiączka

Mój sen - co mi się przyśniło

W śpiączkę zapadłem po kilkudniowym pobycie w szpitalu. Dokładnie to było tak, że w domu było niedotlenienie. MOJA HISTORIA Trafiłem do szpitala. Kilka dni pobytu w szpitalu niby mi się polepsza,rozmawiam,chodze pomału itp i naglestan się pogarsza i zasypiam. Co ciekawe do momentu ataku w domu i po spiączce pamiętam wszystko, a te parę dni w szpitalu są jedną niewiadomą dla mnie. Mam tylko przebłyski jakieś z tego okresu.

Ze śpiączki byłem w niej „raptem” kilka tygodni, to zbyt wiele nie pamiętam. Pamiętam twarze lekarzy, rodziny tzn wszystkie. Pamiętam różne odwiedziny i takie tam rzeczy. Pamiętam np. prześwietlenie płuc – wieźli mnie na jakiejś kozetce czy czymś. Ale ogólnie to przewijała się taka rzeczywistość jak we śnie np. widzisz sale w której leżysz ,ktoś leży obok łóżku uśmiecha się do Ciebie jak opętany, i wstaje do wc kilka razy – przyjdzie, położy się, zacznie się śmiać ,wstanie ,pójdzie ,wróci, położy się, śmiać się zacznie i tak w kółko. Nagle słyszysz za ścianą TV, wszyscy pacjenci idą oglądać ,też chcę – nie mogę się ruszyć. Widzę jak latają puszki po piwie z pokoju gdzie jest TV haha. Niestworzone historie głowa nam płata. Albo zaintubowany byłem, niby się rozglądam i czuje ,że oddycham rurką w buzi która idzie do kubka z herbata co stoi na szafce przy łóżku. Albo przewóz do innego szpitala w stanie krytycznym ,w śpiączce z podanym pavulonem,a jakoś wiedziałem,że jade. Ale znów te majaki – wstałem i zapaliłem papierosa w karetce. Potem głęboko spałem. Pamiętam próby wyjęcia intubacji ,ale nie udane. I też wiedziałem, że w walentynki wstawią mi tracheotomie. Pamiętam też dwa sny które utkwiły mi mocno w pamięci. Jeden taki ,że przeniosłem się wraz z lekarzami w góry. Widziałem łańcuchy gór ,śnieg. Czułem ,że to koniec ale się tym nie przejmowałem. Nie mogłem się ruszyć by wyjść na dwór ,leżałem jak kłoda w łóżku A mówią,że jest tunel i światło

Drugi sen – akcja się dzieje na lotnisku. Mnie wiozą łóżkiem. Coś ze mną zaczyna się dziać – spada gwałtownie mi temperatura. Nakrywają mnie bym nie wyziębił się. Mierzą temperaturę i spada ciągle. Mówią abym dotrzymał do samolotu. Nagle zjawiają się jacyś lekarze i robią zastrzyki. Ale na nic to bo, umieram. Już jako nie żywy widze ,że wiozą mnie do kostnicy (na lotnisku była kostnica!) Myją mnie itp., wychodzę ze swojego ciała ,patrzę z góry na moje ciało i jak je myją itd. Nagle ruch ręką u mnie i momentalnie wracam do ciała i sen się urywa. Takich snów zmieszanych z jawą była kupa. We wszystkich specjalnie się nie przejmowałem swym bezwładnym ciałem. Generalnie to było mi to obojętne. Tak jak wybrudzenie się – było mi to obojętne.

314819
Odwiedzin od 2009 roku