Śpiączka

Opinie o lekarzach - wszystkie, też o szpitalach,ZOL'ach itp

Po pierwsze: nie sluchaj lekarzy, nie bierz do glowy ich stwierdzenia.

To Ty napewno jestes przy śpiochu calymi dniami. To Ty wierz kiedy jest mu smutno a kiedy jest zrelaksowany. Lekarze tego wszystkiego nie widza i nie chcą zobaczyc. dla nich jest tak prosciej. Poprostu leczenie caly czas przebiega na podstawie twierdzenia, ze stan jest krytyczny, ze nie ma poprawy tid. Tak jest latwiej, poprostu maja pretekst do tego by nie leczyc. Po drugie: Malo tego ,ze nie lecza, to tak jak w moim przypadku zaszkodzili i to kilka razy. Dlatego tez ja juz od dawna nawet nie pokazuje czy nie tlumacze lekarzom jakie postepy robi moj Tato. Tak zaoszczedzam sily , ktore potrzebne sa przy tacie. …


Nie patrzcie na lekarzy wy sami przebywajac caly czas ze swoimi bliskimi widzicie poprawe.A lekarze tylko zdoluja a tak naprawde sami nic nie wiedzą?


...na na dodatek tego trafilismy na kiepski szpital jak juz pisalam z kiepskimi lekarzami. to bylo poprostu straszne. Kompetencje tych ludzi siegaja co najwyzej zera, nie wspomne juz o ich klasie jako ordynatora czy lekarza czy poprostu czlowieka. Co do leku amantix wiem ze jest drogi, dowiedzialam sie tez ze tabletki sa troszke tansze tylko ten sposob podania… troche mija sie z celem. Moj tato mial podawany w kroplowce ale jakia dawke to nie wiem. Jedyny wlasnie lekarz, ktorego spotkalismy na swojej drodze to wlasnie ten. Sam bezinteresownie podawal tacie to lekarstwo, by jakos pomoc. co do zolpidemu to nie wiem czy slyszeliscie o zolpidemii. Trwaja badanie na ten temat w anglii.


Nie słuchaj lekarzy, a co jak wam powiedzą ze nie bęzie żyl to przestaniecie go kochać i odwiedzać - nie, o zawsze będziecie go kochać bo to wasz ojciec. tylko go pobudzajcie jak to tylko możliwe, napewno będą efekty (nie odrazu oczywiście), musicie uzbroić się w cierpliwość i nieokazujcie przy nim złych emoci i mówcie do niego tylko same dobre rzeczy. Trzymajcie się i piszcie jakie są efekty waszej walk


A co do lekarzy, to jest bardzo skomplikowana sprawa. Maly jest procent lekarzy, ktorzy lecza, natomiast wiecej jest tych ktorzy szkodza. Tak bylo w naszym przypadku. Nie dosc, ze nie leczyli to jeszcze robili problemy. Osobiscie uwazam, ze jest to problem bardziej powazny niz sie wydaje. W czasie lezenia mojego taty w szpitalu, wielu ludzi odaszlo. Co ciekawe, nie z przyczyny tej ktora spowodowala pobyt w szpitalu. Poprostu z niedopelnienia obowiazku personelu medycznego. nam nie chcialo sie wierzyc w to co widzimy. Zero odpowiedzialnosci za czyny a raczej ich brak. Nie wiem, moze tylko tfafilismy na felerny szpital, choc nie sadze.


Moja teściowa jest w takim stanie ponieważ lekarze nie dopilnowali jej po operacji i zatkała się rurka intubacyjna, z powodu braku tlenu zatrzymała się akcja serca a reanimacja trwała godzinę. Po operacji się wybudziła, teść był u niej i cos próbowała powiedzieć, lekarze kazali iść do domu i po ok2h stało się co się stało i jej stan jest jaki jest. Oczywiście mamy nadzieje, ze będzie dobrze, ale wiemy, ze do poprzedniego stanu zdrowie może nie wrócić. Oczywiście odpowiedzialnych nie ma, bo rurka intubacyjna się zatyka (tak niestety jest), ale gdzie był personel? Dlaczego jej nikt nie pilnował skoro wiedzieli, ze rurka może się zatkać i odciąć dopływ tlenu. Gdyby nam pozwolono tam być, dziś byłoby inaczej. Echh szkoda się denerwować, należy mieć nadzieje, ze będzie dobrze.


Ja nie mogę się dogadać z lekarką, ona przekreśliła mojego śpiocha już dawno, nawet nie chce odpowiadać na zadawane przezemnie pytania. Czy mam z nią walczyć, czy może powinna zmienić lekarza?


A propos lekarzy my z siostrą w pewnym momencie przestałyśmy z nimi rozmawiać, a przynajmniej z niektórymi, na OIT- cie była taka jedna sfrustrowana lekareczka, co pani, której mąż leżał obok naszej mamy, powiedziała, ze z nim tak źle, że już szkoda na niego leków!!!! takich buców nie trzeba słuchać, rozmawiać z tymi co choć trochę mają serca, naprawdę szkoda łez i energii. Na oddziale leżał też taki pan, po zawale, w śpiączce stan beznadziejny, lekarka nam mówiła, że facet został „bez głowy”, a po kliku tygodniach się obudził , poznał rodzinę, chcial zeby mu tatara do jedzenia dali) generalnie wszystkim lekarzom opadła szczeka…


Lekarze naszych bliskich traktuja jak beznadziejne przypadki. Wg nich jesli pacjent nie zachowuje sie jak w ksiązce napisali to juz nie ma szans, a wcale tak nie jest, skoro ty widzisz postepy u twojego śpiocha to znaczy, ze one sa. Powinnaś ostro porozmawiac z ta lekarka, ze jej zachowanie jest niestosowne, ze powinna odpowiadac na twoje pytania i nie traktowac was przedmiotowo. Osobiście mnie tez to bardzo denerwuje i ten lekarski bełkot „stan neurologiczny bez zmian, reakcja na swiatło minimalna….” w kólko to samo…


Świetnie cie rozumiem, lekarze w polsce to po prostu tragedia. W szpitalu gdzie lezała teściowa był plakat z napisem „nie chcemy zyc z łapówek” Nie dosc, ze biora to jeszcze maja czelnosc sie przyznawac. I ten ich sposób mówinie, taki bezuczuciowy, nadwyraz spokojny wrecz flegmatyczny. Nic wiecej ponad podstawy. Uzywaja słów, których zwykły człowiek nie zna, czasami nie rozumie, a jak znajdzie sie ktos dociekliwy to mówia, ze sie jest wscibskim (tak powiedzieli teściowi)


U nas wczoraj byl specjalista od karmienia ludzui poza jelitowo i przez zglebnik itd. Kochani powiem krotko. To co sie dzieje z lekarzami w polsce to poprostu szok. oni strajkuja a jak przyjada (z wielka laska i jeszcze odplatnie naturalnie) do chorego to takie maja ceny ze glowa boli. a co najciekawsze nic madrego nie wniosa. pani doktor powiedziala, ze wszystko to co robimy jest w porzadku, wziela 300 zl i czesc. myslalam, ze szlak mnie trafi. nawet nic nie pokierowala. poprostu nic! malo tego wydaje mi sie ze poprostu byla ciekawa jak wyglada sonda robiona na zachodzie bo byla w szoku. jezcze takiej nie widziala. Pewnie zawsze mozna cos doswiadczyc szczegolnie jak ci za to placa. Jak ci ludzie Boga sie nie boja, gdzie jest ich sumienie? Czasem poprostu rece opadaja. to na zachodzie lekarze nie maja tak dobrze jak w polsce.


Aha i moj brat mial chyba rezonans, bo dowiedziec sie cos od lekarzy graniczy z cudem. Pozdrawiam


Aga, a mnie się zwija cała dłoń, prócz środkowego palca na takie teksty lekarzy. Ulubionym zdaniem lekarki mojej mamy było: „ależ pani mama nie rokuje”… Muszę nagrać na kamerę jak mama mówi: „to ja, ta nie rokująca” i wyślę tej pani, bo pokazywać się nie mam zamiaru. Trzymajcie się i nie słuchajcie takich i podobnych słów, bo życie płata nam czasem miłe figielki… —- To co się wyrabia w szpitalach i Zakładalch Leczniczo opiekuńczych to przechodzi ludzkie pojęcie, Ja niejednokrotnie zastałam różne sytuacje, a to zatkana rurka i śpioch się dusił, a to nogami gniótł w poręcz łóźka, tak że aż z odlezyn leciała krew, a to głowa w takiej pozycji że nie można tego opisać, a to worek na mocz na podłodze i ciągnący się cewnik, a to nieprzepojony w nocy, a to cały mokry zalany i nieprzebrany - przypadków mnóstwo. Wczoraj w Zakładzie była kontrol w sanepidzie, nie wiem jak to jest ale pielęgniarki wiedziały że będzie? czy oni zapowiadają kontrole? A brut cały taki że szok i kontrola przeszła. A pielęgniarki mają czelność strajkować że mało zarabiają, niech się wemą do pracy to może będa im lepiej płacić, bo za to obijanie się nie powinny nic dostawać.


Byłam w szpitalu i znowu szok brat miał spuchnięty bark i całą rekę kroplówka nie szła do żył tylko obok pielęgniarka nie miała pojęcia jak do tego doszło (SAMO SIĘ ZROBIŁO)


Ja rowniez podzielam zdanie, ze najpierw trzeba sie wykazac a potem dochodzic swoich zarobkow. Pielegniarki w polsce uwazaja sie jak by wszystkie rozumy pozjadaly tylko z ich praktyka w pracy to trudniej. Są bezczelne i uwazaja ze są nietykalne. to ty mając chorego w szpitalu masz wszystkiego pilnowac i wszystko przy nim robic a nie daj boze ze cos wiesz wiecej niz one to juz jestes wrog nr 1. teraz jest taki dostep do fachowej wiedzy, ze karzdy z nas juz jest w stanie przeskoczyc wiedza pielegniarki a czesto naewt lekarza! wszystko tak sie posuwa do przodu ze wiedza z przed 10 lat jest juz nie aktualna. wiec prosze nie pisz ze pielegniarki i ich ,,opieka'' sa w porzadku. moze 2% pielegniarek sie przyklada do pracy ale to chyba troche za malo. nie uwazasz? a co do zarobkow to 70% ludzi w polsce tyle zarabia i jakos nie slychac by strajkowli. a ile jest jeszcze takich ludzi ktorzy naewt tego nie maja… …brak slow


Może macie rację, że niepowinno się mierzyć ludzi jedną miarką, ale to co ja widziałam i widzę to ludzkie pojecie przechodzi. Wczoraj na oddziale byłam świadkiem jak salowa wynosiła chleb, wcześniej widziałam jak zupę wlewają w słoiki itp. Nie to że nie robią to jeszcze kradną i są beszczelni jak im się wzróci uwagę. Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie okradają ZOLu tylko tych pacjentów , którzy tam leżą, i nic dziwnego, że Ci pacjenci umierają przędzej czy później z wycięczenia lub z głodu po prostu


Witam, moja mama tuż po wielkanocy miała ciężki udar. potem była śpiączka, a po miesiącu, kiedy zaczęła otwierać oczy, po raz pierwszy lekarze powiedzieli,że jednak jest jakaś nadzieja,że z tego wyjdzie. ma silny organizm, nie ma jeszcze nawet 50 lat, jednak uszkodzenia są poważne- prawie cała lewa półkula niedotleniona. najpierw leżała w szpitalu w szczecinie (na ul.unii lub. - dobra opieka,za zwyczaj miła atmosfera), potem w policach (również dobra opieka), następnie trafiła do kliniki rehab. w bydgoszczy. nie nastąpiła jakaś rewelacyjna poprawa, ale niewątpliwie mama była w lepszej kondycji i fizycznej i psychicznej. personel jest tam bardzo miły.

teraz mama jest od 2 miesięcy w domu- jest nam dość ciężko. dużo ćwiczeń, codzienne obowiązki, elektrostymulacje… to męczące.

mamy pielęgniarki środowiskowe…są dla nas niewielką pomocą. przychodzą tylko mamę umyć, a potem twierdzą ,że spieszą się , bo mają innych pacjentów. teoretycznie każda z nich powinna poświęcić pacjentowi ok.2 h… teoria. próbowałam zwrócić im na to uwagę, ale zawsze mnie zbywały. jestem pewnie dla nich tylko jakąś „gówniarą”, z którą uważają ,że nie muszą się liczyć- to przykre.

tak więc, jeśli chodzi o niezadowolenie z służby zdrowia, to pielęgniarki środowiskowe są tymi osobami, na których najbardziej się zawiodłam…

NAJWAżNIEJSZA JEST NADZIEJA.


Prof. pokazywał mi plany kliniki ale nie dosłyszałam na jakim etapie jest budowa a wstydziłąm sie powiedzieć żeby powtórzył. Masz racje jeżeli chodzi o pielęgniarki. Ja trafiłam też na takie 2 osy że z kijem nie podchodź. Reszta była ok. Nawet im sie nie chciało zasłonić okna jakimś prześcieradłem (bo nie było żaluzji) i słońce tak na męża świeciło że był spocony (aż lał sie pot) i goracy jak by miał goraczke 40 stopni i odrazu temperatura 38. Takich nerwów dostałam że poszłam na skarge do Ordynatora ( jak to zobaczył też miał nerwy)- bo strałyśmy się o operację u neurohirurga i mąż nie mógł mieć goraczki - a tu takie numery i potem wpisywały gorączke do karty i termin sie przedłużał. My się starałysmy na własną ręke wszystko załatwiałysmy a one maiły to gdzieś. I jeszcze miny nadąsane i obrażone na cały świat. A tu chodziło o życie. To potem jak coś robiły to nas wypraszały z pokoju az mi się śmiać chciało bo były szklane drzwi. A co jeszcze nie było tak to nawet nie chce mysleć. Codziennie ktoś był w Szpitalu na zmiane z tesciową i szwagierką no i rehabilitantka (prywatnie) to ona w sumie nam mówiła o pewnych niedociągnięciach bo ona była rano. I zaczełysmy też niespodziewanie przyjeżdzać rano. Także kontrola musi być. Wtedy i one sie starają. Przy mnie umarło 3 męszczyzn w śpiącce w krótkim czasie ponieważ rodziny nie walczyły.


Masz rację, że trzeba pilnować samemu, bo strach myśłeć co by się stało gdyby się nie pilnowało, ja też obserwuję, że do tych pacjentów do których nikt nie przychodzi (albo przychodzi rzadko) pielęgniarki się nie przykładają i ci pacjenci umierają szybko i to albo na odleżyny albo z niedożywienia.


Aniu z łoźdzkiego - naprawdę nie napisałś nic nowego - szara polska rzeczywistość szpitalna - każdy z nas to przechodził - przykre ale prawdziwe. Lekarzom (personelowi szpitalnemu) nie zależy na pacjentach, tak to już jest. W ich ocenie twój wujek nie rokuje, dlatego też nie należy się nim zajmować, leczyć, robić badania,stawiać diagnozy i zastanawiać się co mogłoby pomóc, polepszyć stan, itd..

CZY TO NIE JEST EUTANAZJA???????!!!!!!!!


No i się porobiło, „kochane” siostrzyczki zafundowały Rysiowi odleżynę. Szlak mnie trafia normalni. Troszkę się przez to dostało lekarce bo wpadłam do niej do dyżurki i zrobiłam jej wywód. Jutro (o ile dam radę ja jeszcze złapać bo do południa muszę jechać załatwić sprawy firmy) robie nalot na ordynatorkę. Mam dosyć takiego ich podejścia. Cholera widzą że człowiekowi zależy, że chodzimy koło R jak koło jajka ale żaden pajac nie powie słuchajcie, jest tak i tak, oddział nie może zapewnić wszystkiego, jeśli macie kase, możliwości przydało by sie to czy tamto. Powiedziałam wprost, że nie pozwole żeby stała mu się krzywda. Chcę wiedzieć wszystko, jeśli jest jakakolwiek rzecz która może choć w minimalnym stopniu mu pomóc ja MUSZĘ to wiedzieć. I nie że ja sama szperam i szukam informacji ale to jest ich zasrany obowiązek! Powiało grozą. I dobrze. Niech wiedzą że nie dam się zbyć byle czym. To taki kłopot napomknąć że szpital nie ma materaców p/ odleżynowych?!


Do wszystkich nowych, Jeszcze raz przestrzegam przed oddaniem śpiochów do Zakładu Opiekuńczego, nie chciałam wierzyć jakie warunki i zasady paniują w ZOLach, ale przekonałam się na własnej skórze. to co ja widzę to przechodzi ludzkie pojęcie i nie da się opisać w paru zdaniach. Wierzcie mi, zabierajcie swoich do domu. tam będą mieli najlepiej. My też staramy się naszego śpiocha zabrać do domu bo nie ma innego wyjścia. Takie ZOLEe to po prostu umieralnia albo wykańczalnia ludzi. I najgorsze jest to że gdyby chodziło o jakieś zwięrzęta np foki to ekolodzy nie pozwolili by tak traktować ale jeśli w potrzebie jest człowiek to nie ma kto stanąć w jego obronie.

314820
Odwiedzin od 2009 roku